Recenzja Louise Françoise Le Blanc de la Vallière od Clayz

Dziś zapraszam was na recenzję pokaźnej figurki mojej ulubionej tsundere – Louise Françoise Le Blanc de la Vallière stworzonej przez firmę Clayz. Przy okazji od razu mówię, nie chciało mi się zbytnio bawić w fotografa, więc przebolejecie takie zdjęcia, jakie zrobiłem. 😉

Jak zwykle zacznijmy najpierw od tego, skąd owa dziewoja pochodzi. Louise jest główną żeńską bohaterką niedokończonej nowelki „Zero no Tsukaima” (która została adaptowana na 4 sezony anime mające łącznie 50 odcinków, seria animowana ma własne zakończenie) autorstwa zmarłego rok temu Yamaguchiego Noboru. Historia „Zero no Tsukaima” dzieje się w innym świecie, w którym istnieją mityczne smoki i magia. Przenosimy się w niej do Akademii Magii Królestwa Tristain i Noboru Yamaguchi, autor ZnT trzymający w rękach inną figurkę Louise.poznajemy tam szesnastoletnią* Louise – która rozpoczyna drugi rok nauki w tej akademii. Drugi rok jest ważny dla wszystkich adeptów magii, zarazem będących szlachetnie urodzonymi, gdyż to właśnie wtedy przywołują swojego chowańca, który będzie im towarzyszył przez całe życie. Dla Louise, pochodzącej z jednej z najbardziej wpływowych arystokratycznych rodów, jest to także chwila prawdy, gdyż wszelkie jej dotychczasowe zaklęcia kończyły się wyłącznie eksplozją i zniszczeniem otoczenia w jej pobliżu. Z uwagi na jej kompletny brak zdolności magicznych cała klasa nadała jej przydomek „Zero Louise”, co jednak poza brakiem zdolności magicznych odnosi się także do jej cierpliwości, temperamentu, a także braku cyc- *dostaje w łeb* ekhm, to znaczy do skromnej jak na jej wiek niedyspozycji w okolicach klatki piersiowej. *rozgląda się* Mogę dalej mówić? Ok, zatem gdy już wszyscy uczniowie przywołali swoich chowańców, przyszła kolej na Louise. W odpowiedzi na jej zaklęcie, które miało na celu przywołanie „pięknego, wszechpotężnego i oddanego chowańca”, niespodziewanie w tumanach dymu (spowodowanego, jakże by inaczej, eksplozją po czarze Louise), zamiast jakiejś mistycznej istoty, pojawia się… człowiek, główny męski bohater serii, pochodzący z naszego świata, siedemnastoletni Japończyk – Hiraga Saito. Zawiedziona wynikiem swojego zaklęcia, Louise jest także niezadowolona z faktu, że zaklęcia przywoływania nie można powtórzyć i od teraz ten „plebs”, jak go nazwała, musi być jej oddanym sługą.

Ok, trochę „płasko” mi chyba wyszedł ten opis fabuły *but przelatuje nad głową*… *ekhm* A więc przejdźmy do opisu figurki naszej pięknej panny Louise. Figurka wyprodukowana przez firmę Clayz prezentuje się naprawdę imponująco. Jest to największa figurka w mojej kolekcji i zarazem druga w kolejności po Merry, którą uwielbiam. Nasza panna Louise została przedstawiona w mundurku Akademii Tristain, na który składają się: biała koszula, czarna peleryna (bordowa od strony wewnętrznej), zapięta broszką symbolizującą pentagram (którą niestety ciężko sfotografować, gdyż włosy panny Louise ją w połowie zasłaniają), spódniczka mini oraz buty klasycznego typu Mary Jane. Poza tymi częściami garderoby Louise nosi także czarne zakolanówki, nie będące częścią mundurku (w Akademii pozwalano uczennicom nosić, co zechcą, np Tabitha, jedna z bohaterek drugoplanowych, nosi białe rajstopy). W prawej ręce Louise trzyma swoją magiczną różdżkę, zaś w lewej obrożę z długą smyczą przeznaczoną zapewne dla jej chowańca, naszego biednego głównego bohatera, bądź jeśli jesteście fetyszystami tego typu rzeczy, dla was. 🙂

Twarz Louise jest lekko pyzata, odbiega trochę od oryginału, jednak ten atrybut nadaje jej więcej słodkości. Jak na tsundere przystało, ma lekko foszkowatą minę i patrzy odrobinę w bok swoimi różowymi oczami. Kolor włosów jest zgodny z oryginałem. Jak to autor ujął w swojej nowelce, Louise jest „truskawkową blondynką”. Jej włosy są puszyste i lekko rozwiane. Koszula Louise została wykonana starannie, z dbałością o prawie wszystkie szczegóły, takie jak ułożenie czy zmarszczenie ubrania, jednak zabrakło w niej, niestety, jednej najważniejszej rzeczy – guzików.

pantyshot ;)Spódniczka mini jest lekko rozwiana, jednak od razu uprzedzam wszystkich zboczeńców, niestety, jest ułożona tak, by sprawić jak najwięcej trudności w podejrzeniu majteczek Louise, które ku memu niezadowoleniu są białe i… pospolite. Poza tym wyraźnie widać, że twórca figurki miał słabość do nóg, gdyż to one zostały najdokładniej odtworzone. Zakolanówki oraz buty zostały wykonane najbardziej starannie z całej garderoby panny Louise z wielką dbałością także o najmniejsze szczegóły, np. zmarszczenia na zakolanówkach czy zapięcia butów.

Figurka ma jeden minus, czyli pelerynę. Z uwagi na ilość wykorzystanego materiału, peleryna jest rozwiana na obie strony, falista i przeciąża całą figurkę do tyłu, więc zalecam, by była ona oparta o ścianę. Z ciekawości. Gdy patrzy się na figurkę z dystansu, peleryna przypomina bardziej parę diabelskich skrzydeł, co może lekko świadczyć o charakterku naszej słodkiej złośnicy. :3

 

O podstawce nie mam za wiele do opowiedzenia. Jest czarna, okrągła i tyle.
Niemniej poza tymi drobnymi mankamentami figurka jest jak najbardziej warta swojej ceny i polecam ją wszystkim miłośnikom zarówno serii jak i samej bohaterki.

* Tutaj mała notatka odnośnie wieku Louise. W świecie naszej bohaterki rok kalendarzowy, znany także jako „Kalendarz Brimira”, liczy 384 dni i jest podzielony na 12 miesięcy, na każdy z nich przypada po 32 dni, z czego wychodzi, że w naszym świecie Louise miałaby 17 lat.

Dane techniczne.

Producent: Clayz
Skala: 1/6
Rozmiar: 230mm
Materiały użyte: PVC
Data wydania: 5 Styczeń 2010
Cena w dniu premiery: 6500¥
Dostępność w Polsce: obecnie brak
Dostępność za granicą: Amazon, CDJapan, Playmoya

Dodatkowe zdjęcia.
IMG_0793 img_0000 Bok Zakolanowki2

Advertisements

5 thoughts on “Recenzja Louise Françoise Le Blanc de la Vallière od Clayz

  1. Jedyne co mi się nie podoba to plastik (ma ten prizeowy połysk) i chwilami malowanie. Poza tym jest good, bo sculpt ma faktycznie niezły a i rozmiarów jest sporych.
    Łączeń też za wiele nie widać, a w przypadku statuetek zdecydowanie to na plus przemawia.

    • No, nóżki i buźkę ma słodkie. Wiesz, jakbym za nią płacił, to bym się zgodził, że nieciekawa, ale że wymieniłem ją za coś, co mi było całkowicie zbędne i nie płaciłem za to dużo, to już co innego. 😉

  2. Cena trochę wysoka jak na takie wykonanie, ale skoro udąło ci się ją zdobyć poprzez wymianę a postać lubisz to myślę, że był to opłacalny interes. ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s