Recenzja anime Hidamari no Ki

Jednym z niewątpliwie zapamiętanym na wieki nazwiskiem w kanonie mangi i anime jest Osamu Tezuka, który został okrzyknięty „Bogiem Mangi”. Jego twórczość jest znana na całym świecie, głównie za sprawą takich historii jak „Biały lew Kimba”, „Black Jack”, „Astro Boy”, „Ribon no Kishi” (W Polsce znany między innymi pod tytułem „Czopi i księżniczka”), czy „Metropolis”. Jednak jest wiele jego dzieł, które do niedawna były zapomniane, albo pamiętane tylko przez zagorzałych fanów Tezuki i właśnie jedno z nich dziś wam omówię.

Przenieśmy się zatem w połowę XIX wiecznej Japonii, do ery Ansei. Historia opowiadana jest z perspektyw dwóch młodych mężczyzn. Pierwszym z nich jest nie stroniący od kobiet i praktykujący w zachodniej medycynie Ryouan Tezuka, zaś drugim pragnący zachować tradycję i honor samuraja Manjirou Ibuya. Przeznaczenie oraz miłość do tej samej kobiety sprawi, że ich losy będą przeplatać się wielokrotnie i często jeden będzie musiał polegać na drugim i vice versa. To właśnie ich oczami będziemy obserwować ten burzliwy okres w dziejach Japonii, który poza drastycznymi przemianami politycznymi musiał borykać się też z takimi tragediami jak potężne trzęsienie ziemi, przybyciem obcokrajowców, czystką, czy epidemią cholery.

W tamtych czasach Japonia izolowała się od reszty świata i ostro trzymała się swoich zasad. Każda „nowinka” spoza kraju była traktowana z dystansem, strachem i zniewagą. Tak było w szczególności z medycyną. Ryouan oraz jego ojciec i znajomi jako praktykanci zachodniej medycyny doświadczyli wiele upokorzeń i niekiedy poświęcali zbyt wiele by ich marzenie o klinice szczepień przeciw ospie się spełniło. Manjirou z kolei piął się do góry w hierarchii, a fakt obcowania z obcokrajowcami sprawi, że doświadczy on „Czystki Ansei”. Obydwaj bohaterowie będą spotykać się wielokrotnie, by ostatecznie spotkać się na polu walki. Ryouan będzie walczył skalpelem, ratując życia żołnierzy, zaś Majirou będzie zmuszony zabijać nieprzyjaciół.

Tytułowym „Drzewem w słońcu” jest potężny cynamonowiec kamforowy, olbrzymie kilkusetletnie drzewo, które nauczyciel Manjirou porównywał do sytuacji panującej w Japonii. Piękne z zewnątrz było niszczone od środka przez szkodniki, dokładnie tak jak era w której żyli nasi bohaterowie. Jego piękno i detale podziwiamy za każdym razem podczas openingu do serialu.

Jak audiowizualnie prezentuje się cały serial? Otóż śmiało mogę powiedzieć, że cały serial jest stworzony w iście mistrzowski sposób. Animacja jest płynna, tła są przepięknie narysowane, postacie mają wszelkie detale anatomiczne (jak np Jabłko Adama), nie zapomniano także o charakterystycznych dla twórczości Tezuki kulfoniastych nosach, czy twarzach niektórych bohaterów. Za wręcz przepiękną muzykę i opening odpowiada znana ze wspaniałych aranżacji fortepianowych Matsui Keiko. Piosenki końcowe wykonuje z kolei zespół Charcoal. Za reżyserię odpowiedzialny jest Sugii Gisaburou, znany z reżyserii takich klasycznych anime jak Super Doll Licca-chan, Street Fighter 2 (film i TV), Nozomi Witches, czy Genji Monogatari (film). Animatorzy z kolei nie zapominali o szczegółach w animacji, a scenarzyści naprawdę postarali się w przekładzie mangi Tezuki, nie zapominając o ówczesnych terminach medycznych.

W trakcie czytania opisu na pewno zauważyliście „Tezuka” w nazwisku Ryousena. Tak, nie jest to żaden przypadek. Ryouan był bowiem przodkiem Osamu Tezuki. Sam autor starał się wiernie odtworzyć wydarzenia z tamtej epoki.

Anime powstało na bazie 11-tomowej mangi, którą Osamu Tezuka rysował w latach 1981-1986. Na animowaną adaptację przyszło fanom czekać 14 lat od zakończenia mangi, a na chociażby fanowskie tłumaczenie anime kolejne 18 lat. Sam oglądałem ten serial kilka lat temu na wątpliwej jakości rawach, a teraz dzięki grupie Orphan powoli mogę sobie odświeżyć ten wspaniały serial.

Poza animowaną adaptacją powstał też w 2012 roku serial aktorski, w których główne role zagrali Hiroki Narimiya (Ryuichi Naruhodo z aktorskiej adaptacji „Gyakuten Saiban”) i Hayato Ichihara (Naoki z „Ju-on 2”).

Liczba odcinków: 25
Czas trwania odcinka: 23 minuty
Oryginalna data emisji: 5 kwietnia 2000 – 20 września 2000

All images were used solely for the reviewing purposes and are copyrighted by theirrespective owners.

Reklamy

5 thoughts on “Recenzja anime Hidamari no Ki

  1. O, bardzo mnie cieszy, że ktoś sięga po Tezukę, bo sam tego autora uwielbiam. Jakbyś miał kiedyś ochotę, to gorąco polecam „Hi no Tori”, nakręcone w mniej więcej tych samych czasach i będące moim absolutnie ulubionym anime na podstawie jego mang, zaś opening – jeden z najlepszych w dziejach anime.

    • Oglądałem, mam też DVD Space Firebird, które wyszło u nas w Polsce. Ogólnie uwielbiam twórczość Tezuki, jak i anime, które były tworzone na podstawie jego mang.

  2. Aw man, przez chwilę myślałam, że suby całości już są, zrobiłeś mi smaka! Nie mam zamiaru nigdy więcej zaczynać nieprzetłumaczonego do końca anime, nawet mimo że Orphany są godne zaufania (bo nadal zdarza im się długo nad czymś pracować, np. Chameleonem). Tym bardziej, że moje jedyne dotychczasowe doświadczenie z Tezuką, Do Adolfów od Waneko, wymęczyło mnie bardzo czekaniem na drugi tom, który natychmiast pochłonęłam.
    No nic, mam jeszcze co oglądać w tak zwanym międzyczasie 🙂

    • Robienie fansubów nie jest takie szybkie, zwłaszcza jak trzeba pogodzić życie prywatne z hobby. Niemniej myślę, że niebawem wydadzą resztę, zwłaszcza że ich suby są na naprawdę wysokim poziomie.

    • O, ja wiem, że to mnóstwo pracy i jestem im wdzięczna, że w ogóle to robią – ale nadal bardzo czekam aż skończą 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s