Rozczarowania roku – Isekai wa Smartphone to Tomo ni

-Halo, tu Bóg. Sorki, niechcący umarłeś, ale spoko, wskrzeszę ciebie w świecie fantasy. Ale to nie wszystko! Dam tobie też OP moc i wianuszek ślicznych dziewcząt. A, poligamia jest tam dozwolona.
-Aha…

W sumie… oto fabuła całego serialu „Isekai wa Smartphone to Tomo ni” (W innym świecie z moim smartfonem). Głównym bohaterem serialu jest Mochizuki Toya, przeciętny do granic bólu „zwykły japoński nastolatek przeniesiony do świata fantasy”™ któremu przez przypadek się zmarło. Ano przez przypadek, bo Bóg się pomylił, więc by wynagrodzić naszemu bohaterowi tą pomyłkę, pozwolił mu zabrać z poprzedniego świata jedną rzecz, a Toya wybrał właśnie swój smartfon. Żeby tego było mało Bóg wzbogacił ów smartfon o dodatkowe funkcje (oraz przy okazji dodał siebie do listy kontaktów), a samego Toyę uczynił OPekiem na miarę Kirito z SAO, niestety nadal z ptasim móżdżkiem przy którym Saito z Zero no Tsukaima to geniusz.

A cóż nasz bohater będzie robił w tym innym świecie, pełnym fantastycznych istot, magii i miecza oraz pięknych kobiet? Otóż stanie się najpotężniejszym czarodziejem znającym każdy rodzaj magii, bliskim przyjacielem kilku królów i władców krain, złapie kilka legendarnych pokemonów oraz zdobędzie serca jednej małoletniej księżniczki i pięciu pozostałych pokazanych wyżej w zwiastunie panienek (Obowiązkowo wśród nich są dwie bliźniaczki ze znaczącą różnicą charakteru i rozmiaru biustu!) oraz bliższą sympatię kilku innych panienek (Wśród których znajdziemy też mające kilka tysięcy lat legalne loli). Dodatkowo wszystkie dziewczyny dochodzą do wniosku, że zamiast kłócić się o to którą z nich ma wybrać Toya, postanawiają wszystkie być jego.

Fabuła, bazująca na light nowelce pod tym samym tytułem, brzmi jakby była pisana na kolanie jakiegoś napalonego licealisty, postacie są generyczne do bólu, fabuły praktycznie nie ma, animacja kuleje z odcinka na odcinek (animatorzy chyba mieli oceny niedostateczne z anatomii człowieka i z perspektywy), piosenki są nad wyraz przeciętne (dodatkowo dostajemy aż sześć wersji endingu, każdą śpiewaną osobno przez jedną z dziewczynek z haremu Toyi) i co najgorsze… producenci anime widocznie mieli już tej serii na tyle dosyć, że pod sam koniec walnęli gigantyczny spoiler co do tego jak cała przygoda Toyi i jego dziewczyn się skończy.

Dane techniczne:
Data emisji: 11 lipca 2017 – 26 września 2017
Liczba odcinków: 12
Czas trwania odcinka: 23 minuty

Oceny:
Fabuła: 3/10
Postacie: 4/10
Animacja: 4/10
Muzyka: 4/10
Przesłanie: Żadne

Reklamy

Rozczarowania roku – Jigoku Shoujo Yoi no Togi

Witam was w czymś zupełnie nowym na blogu, czyli w „Rozczarowaniach roku” w których to będę opisywał anime, które były kompletnymi rozczarowaniami dla fanów. Najpierw zacznę od skończonego niedawno czwartego sezonu Jigoku Shoujo.

Czy kiedykolwiek nienawidziliście kogoś tak bardzo, że chcieliście tę osobę wysłać prosto do piekła? Znęcającego się nad resztą domowników rodzica? Może koleżanki, która was szykanuje? Stalkera? Albo może pomóc komuś, kto jest przez kogoś krzywdzony? Seria Jigoku Shoujo (Dziewczyna z piekieł) opowiada o Emmie Ai, tytułowej piekielnej dziewczynce, która pojawia się ludziom po tym jak wpiszą w formularzu na pewnej stronie internetowej imię i nazwisko osoby, którą chcą wysłać do piekła. Piękna niczym porcelanowa lalka Ai pojawi się przed nimi i zawrze kontrakt, wręczając im słomianą lalkę z zawiązaną nitką. Gdy tylko się ją rozwiąże, osoba którą chcemy przekląć zostanie wysłana do piekła. Jednak jest pewien dosyć ogromny haczyk. Po wykonaniu zemsty na znienawidzonej postaci, osoba która ją tam pragnęła wysłać sama po śmierci trafi do piekła. Ai nie działa sama, ma swoich piekielnych pomocników, którzy często obserwują osoby z którymi Ai zawarła kontakt i niekiedy ich obecność, będąca często głosem rozsądku, zmienia decyzje o zemście.

Anime, bazujące na dziewięciotomowej mandze, jest epizodyczne i pokazuje losy oraz tragedie różnych postaci, których łączy właśnie chęć zemsty na kimś. Od premiery trzeciego sezonu animowanej adaptacji musieliśmy czekać aż dziewięć lat, ale czy było warto? Czwarty sezon zaczynał się obiecująco. Nowe historyjki, kolejne dramaty postaci i decyzje, które pociągną ich do samych czeluści piekielnych, a jak wyszło? Otóż wyszło bardzo, ale to BARDZO kiepsko. Pierwsze sześć odcinków to nowe historyjki, jednak brak im tego klimatu z poprzednich sezonów. Nawet cytat Ai „Ippen, shinde miru?” (Może spróbujesz umrzeć?) nie budzi już takiego dreszczyku co dawniej. Ok, a co z kolejnymi odcinkami? Otóż twórcy poszli na łatwiznę i pozostałe sześć odcinków to epizody reminiscencyjne, wybrane spośród poprzednich sezonów z jedynie dodanym początkiem w formie teatrzyku ze służącymi Ai postaciami.

Jedyne co tak naprawdę ratuje ten serial to opening i ending. Te są równie piękne i klimatyczne co w poprzednich sezonach, a tak poza tym, to nie warto zabierać się za ten czwarty sezon. Muzyka w tym sezonie jest praktycznie nieodczuwalna i równie dobrze mogłoby jej nie być.

Dane techniczne:
Data emisji: 15 lipca 2017 – 30 września 2017
Liczba odcinków: 12
Czas trwania odcinka: 23 minuty

Oceny:
Fabuła: 2/10
Postacie: 3/10
Animacja: 4/10
Muzyka: 3/10
Przesłanie: 1/10