Recenzja Macross DVD box (ADV)

W 1999 roku rozbija się na Ziemi olbrzymi statek kosmiczny. Po oględzinach odkryto, że statek jest przystosowany do istot znacznie większych od ludzi i że jest to okręt wojenny. Wtedy ludzkość uświadomiła sobie dwie rzeczy. Po pierwsze – że nie są sami w kosmosie, a po drugie – muszą zażegnać swoje konflikty, by przygotować się do walki z ewentualnymi najeźdźcami. 10 lat później ONZ przywraca znaleziony statek do funkcjonalności dla ludzi i nadaje mu nazwę SDF-1 Macross (SDF: Super Dimension Fortress – Super Wymiarowa Forteca). W tym samym roku na wyspie Ataria, która stała się stocznią dla Macrossa, odbywa się ceremonia włączenia statku do służby. Ceremonię szybko przerywa pojawienie się na orbicie okołoziemskiej pozaziemskiej floty genetycznie przystosowanych do wojny gigantów – Zentreadów, którzy chcą porwać statek. Po zaciekłej bitwie zaskakująco rozpoczętej przez Macrossa, w którym aktywował się mechanizm obronny statku i rozpoczął walkę z kosmitami, ONZ decyduje się na użycie eksperymentalnego hipernapędu w celu ucieczki przed najeźdźcami. W wyniku ucieczki cała wyspa zostaje zniszczona, a Macross ze zniszczonym hipernapędem materializuje się na drugim końcu Układu Słonecznego wraz z 50 tysiącami cywili, którzy znaleźli się w polu teleportacji statku. Od teraz załoga Macrossa wraz z cywilami będzie musiała wrócić na Ziemię korzystając jedynie z prędkości podświetlnej, będąc cały czas narażeni na ataki najeźdźców.

Głównymi bohaterami serialu są Ichijou Hikaru – pilot akrobatyczny, Lynn Minmay – nastolatka, która staje się idolką na pokładzie Macorssa oraz Hayase Misa – oficer pokładowy na mostku Macrossa. To właśnie ich oczami ujrzymy okrucieństwa wojny podczas ich podróży na rodzimą planetę.

Zawsze tworząc fabułę walki z kosmitami wyobrażamy sobie, że są to istoty znacznie różniące się od nas, w Macrossie z kolei kosmici są niemalże jak my, tylko znacznie więksi. Gdy Hikaru odkrył prawdę był w szoku, że ludzkość musi walczyć z kimś tak bardzo sobie podobnym. Dowodzi to tego, że obecny konflikt wojenny nie będzie się różnił od tych, jakie ludzkość popełniała w przeszłości.

Graficznie Macross prezentuje się bardzo dobrze jak na swoje lata. Animacja postaci, detali statku oraz podczas scen walk jest bardzo dobrze wykonana. Oprawa muzyczna zmienia się dobrze w zależności od klimatu, a piosenka początkowa i końcowa zapadają w pamięć. W serialu usłyszymy też dużo piosenek Minmay które rozsławiły Mari Iijimę – aktorkę podkładającą głos pod Minmay, sprawiając że stała się ona jedną z pierwszych idolek z anime.

Robotech, czyli jak Amerykanie dostali Macrossa.
Historia jak i kontrowersje wokół amerykańskiego wydania Macrossa są tematem na osobny artykuł, jednak postanowiłem przytoczyć trochę odnośnie tego. Pod koniec 1984 roku prawa autorskie do Macorssa zostały wykupione przez amerykańską firmę Harmony Gold i pierwotnie w planach mieli wierne tłumaczenie serialu, jednak wytyczne jakie dostali zakładały 65 odcinków emitowanych w telewizji w dni powszednie przez niemal 13 tygodni. Jak wiadomo 36 a 65 odcinków to bardzo duża różnica, więc producent z Harmony Gold, Carl Macek wpadł na według niego genialny pomysł jakim było wykupienie praw autorskich także do podobnych fabularnie serii „Genesis Climber MOSPEADA” oraz „Southern Cross”, pocięciu wszystkich serii na kawałki ze znaczną zmianą fabuły tak, by wszystkie uniwersa coś łączyło i połączenie ich z pod wspólną nazwą Robotech dzięki czemu rok później powstały trzy serie pod wspólną nazwą Robotech, czyli Robotech: Macross Saga, Robotech Masters (Southern Cross) i Robotech: New Generation (MOSPEADA). Całość zakończyła się w 85 odcinkach, co było więcej niż potrzebowali, ale jednocześnie to nie przeszkadzało im, ponieważ mieli więcej odcinków do emisji. Takie wersje były emitowane w krajach europejskich, Australii, czy nawet w Hong Kongu.  Harmony Gold także mocno się zabezpieczyło i wykupiło WYŁĄCZNE prawa autorskie do wszystkiego z tej serii, przez co wydanie w USA czegokolwiek związanego z Macrossem przez jakiekolwiek inne firmy kończyło się przeważnie pozwem sądowym od Harmony Gold. Czy jest jakaś nadzieja dla fanów Macrossa, Mospeady i Southern Crossa? Otóż tak, gdyż na szczęście prawa Harmony Gold do „Robotecha” kończą się z dniem 14 marca 2021 roku. Miejmy nadzieję, że po tej dacie znajdzie się jakaś rozsądna firma, która wykupi prawa autorskie.

Pora powiedzieć co nieco o samym wydaniu. Pierwotnie ADV wydawało serial w 2006 roku w siedmiu częściach, jedynie w pierwszej znalazły się aż dwie płyty z serialem + box na całość, w pozostałych sześciu było po jednej płycie. W 2008 wydali reedycję w formie thinpacku z kompletnie innymi ilustracjami na boxie. Dziwnym zabiegiem było to, że jedynie na grzbiecie boxa i na okładkach płyt mamy amerykańskie logo serialu, a po obu stronach tytuł jest inną czcionką.  W środku boxu znajdziemy cztery pudełka, po dwie płyty w każdym.


Ilustracje na okładkach są te same, które użyto na 1, 2, 3 i 6 woluminie pierwszego wydania. Na grzbietach złączonych pudełek możemy zobaczyć ilustracje robotów Regult, VF-1 VF-1A oraz VF-1J. Ilustracja jest bardzo mała i słabo widoczna, więc ciekawych zapraszam do podziwiania jej w pełnej krasie tutaj. Tyły okładek są jednolite. Połowę z nich zajmują jedynie po dwa kadry na każdy odcinek z przypisem z którego odcinka pochodzą, a druga połowa to spis dodatków, podstawowa lista płac oraz informacje o wydaniu i wydawcach. Cały opis serialu znajdziemy na osobnej karteczce. O ile jakość obrazu została znacznie poprawiona, nie można tego samego powiedzieć o dźwięku. Często da się usłyszeć charakterystyczne szumy i ciche trzaski w japońskiej ścieżce dźwiękowej, gdyż materiały od Harmony Gold nie pozwalały na porządny remastering dźwięku.

Dane techniczne:

Producent: ADV Films / Harmony Gold
Data wydania: 21 pażdziernika 2008
Liczba płyt: 8
Region: 1
Obraz: Kolor, NTSC, format obrazu 4:3, MPEG-2 480p
Audio: Japońskie (2.0), Angielskie (5.1)
Napisy: Angielskie
Klasyfikacja wiekowa: PG 13+
Czas trwania: około 900 minut

Reklamy

Skromna doujinowa paczka od Ranalcusa

Dziś otrzymałem od Ranalcusa drobną doujinową paczkę z jego losowych doujinowych zakupów z Japonii. Wspominał mi, że to nie jedyna paczusia jaką od niego otrzymam, więc aż ciekawi mnie co znowu Ran tam planuje. XD Chwilę mi zajęło odnalezienie informacji o tych doujinach i dodałem je od razu do bazy danych MFC. Oto doujiny, które dostałem od Rana:

  • Nanase Aoi – POWER GRADATION
    Ilustrator: Nanase Aoi
    Seria: oryginalne ilustracje
  • Hirei Kouhou – overload overdrive/
    Ilustrator: Hi no Taku
    Seria: różne (np To Heart 2, Rozen Maiden, Fate, Touhou i inne)
  • Shikkokuno J.P.S. – Bonjour, Petit Roses
    Ilustrator: Hasumi Elan, Kimizuka Aoi
    Seria: Maria-sama ga Miteru
  • Yagi Q~Syah – Yosuterunimokuro – purebyuu-ban
    Ilustrator: Shinba Yagi
    Seria: Touhou Project
    Uwagi: wersja podglądowa
  • Nagomi – Utaware na hon!
    Ilustrator: Tenmu Shinryuusai
    Seria: Utawarerumono

Recenzja gry Valkyrie Drive: Bhikkhuni (PS Vita)

Czy walkirie będą lepsze od kobiet ninja? Cóż, niestety nie, ale to nie oznacza, że nie będziemy się przy nich dobrze bawić. Zapraszam was do recenzji gry Valkyrie Drive: Bhikkhuni.

Fabuła gry przenosi nas do świata, w którym panuje tajemniczy wirus o nazwie V-Virus i infekuje on młode nastoletnie dziewczyny. Z początku poznajemy dwie siostry – Rankę oraz jej starszą siostrę Rinkę. Dziewczyny przybywają na tytułową wyspę Bhikkhuni, na której odbędzie się ich leczenie, jednak nie odbędzie się ono tak, jak to sobie wyobrażały. Okazuje się bowiem nie dość tego, że wirus ten można jedynie opanować poprzez walki, to wszystkie poznane przez nas bohaterki gry mają w sobie wyjątkowy szczep tego wirusa o nazwie VR-Virus przez co muszą przebywać na osobnej wyspie. Tak więc nasze nastoletnie bohaterki muszą dobrać się w pary z której jedna będzie walczącym Liberatorem, a druga bronią – Extarem i walczyć z innymi parami na wyspie. Brzmi znajomo? Tak, dokładnie taki sam pomysł mamy w serii Soul Eater, gdzie bohaterowie dobierają się parę Meister oraz broń w tym, że w Valkyrie Drive dodatkowym smaczkiem jest to, że by nasza broń zyskała większej mocy, to musimy ją podniecić. Im wyższy stopień podniecenia, tym nasza Extarka staje się silniejszą bronią. System ten w grze nazywa się Diving.

Weaponized lesbians powered by orgasms. What a time to be alive!

Tak w skrócie można by było opisać grę Valkyrie Drive: Bhikkhuni. Tak więc mamy nastoletnie i hojnie obdarzone przez naturę bohaterki, absurdalną fabułę i walki, w których to możemy pozbawić przeciwniczki (a one z kolei i nas) odzienia. Teraz pewnie niektórzy z was drapią się po głowie z myślą „Brzmi znajomo.”. Gdy przytoczę wam tytuł Senran Kagura, to na bank zauważycie wiele podobieństw i nic dziwnego, gdyż autorem gry jest Kenichiro Takaki, autor gier z serii Senran Kagura. Tak więc dlaczego nasze waleczne walkirie nie są tak popularne co seksowne kobiety ninja? Cóż, powodów do tego jest wiele, ale najważniejszymi jest mała liczba postaci (7 + 2 DLC, a w Senran Kagura mamy ich 20+), niezbyt dobrze napisana i zbyt poważna fabuła oraz istne zatrzęsienie dialogów. Tuż przed i po walce jesteśmy wręcz zalewani ogromną ilością dialogów pomiędzy bohaterkami. Kolejnym powodem może też być anime Valkyrie Drive: Mermaid, którego fabuła rozgrywa się na innej wyspie. Samo anime też niestety było średnie.


A jak wizualnie wygląda gra? Tutaj raczej nie będzie nic odkrywczego, gdyż dostajemy dokładnie to samo, co w Senran Kagura. Wybrany z góry duet walczącej i broni przemierza dany obszar (czasami jest jakaś dodatkowa misja czasowa oraz ukryte przedmioty), pokonuje liczną hordę minionków, by w końcu stoczyć walkę z bossem obszaru, którym jest inny duet dziewczyn. Walkę rozgrywamy z widoku trzeciej osoby.


Co najbardziej rozwala mnie w tego typu grach, to tzw „jiggle physics”, w którym to bohaterkom przy najmniejszym ruchu podskakują piersi, które niekiedy zachowują się jakby były z galarety.

Graficznie gra prezentuje się na takim samym poziomie co Senran Kagura. O ile animacja postaci i ataków wygląda znakomicie, to tła lekko ucierpiały. Od strony muzycznej nie ma czego się doczepić, bo ścieżka dźwiękowa została zrobiona bardzo dobrze. Poza Story Mode mamy też do wyboru trening, wyzwanie, survival oraz grę online z innymi graczami.


Żeby dać zarobić jeszcze więcej twórcom w grze przygotowany jest szereg DLCków wśród których mamy ubrania, akcesoria jak i dwie bohaterki z anime Valkyrie Drive: Mermaid. W sklepiku możemy też za zdobytą podczas walk walutę w grze kupić różnego rodzaju stroje, akcesoria, dodatki dla naszych dziewczynek oraz np ilustracje z postaciami. Poza tym możemy też wylosować aż sto zestawów bielizny dla naszych bohaterek. Im więcej zestawów bielizny zdobywamy, tym trudniej zdobyć pozostałe. Przydaje się też dobry refleks, gdyż przed losowaniem bielizny pojawia się pasek i musimy trafić w sam środek kiedy przesuwająca się linia leci z góry na dół. Na pocieszenie dostajemy zwrot części zainwestowanych w dane losowanie pieniędzy jak wylosujemy bieliznę, którą już mamy.


Dodatkowo poza zdobywaniem rzeczy i ubieraniem naszych bohaterek gracz może też zacieśnić więzi z bohaterkami w przebieralni, w której to możemy sobie dotykać wybraną dziewczynkę ile wlezie. Po podwyższeniu tego typu więzi na poziom 20 zdobywamy bilety Heart Catch dzięki którym możemy uruchomić mini gierkę w której to nasza wybrana bohaterka, będąca tylko w bieliźnie, zostanie poddana przez nas „masażowi”. Masaż ten polega na tym, że musimy kliknąć w serduszka pojawiające się na ekranie, gdy te w pełni się załadują. Po takiej mini gierce poziom więzi z postacią ogromnie wzrasta. Maksymalny poziom więzi z każdą z dziewczyn to 120 poziom. W tego typu mini gierkach naklikacie się mnóstwo.


Gra została wydana po angielsku na terenie Stanów Zjednoczonych, a później i w Europie za wyjątkiem Niemiec, w których to gra jest zakazana z uwagi na przemoc, wątki seksualne oraz promowanie homoseksualizmu. Z tych samych powodów gra została zakazana w Australii. Gra została też wydana na PC w formie cyfrowej. O ile niemieccy oraz australijscy posiadacze STEAMa nie zagrają sobie, to posiadacze przenośnej konsoli od SONY nie mają tego zmartwienia.


Komu mogę polecić tę grę? Na pewno fanom serii Senran Kagura, czy tym, którzy lubią seksowne panienki potrafiące nieźle nakopać.

Dane techniczne:
Wydawca: Marvelous (JP), PQube (USA, EU), Marvelous Europe (Windows)
Platforma: Sony PlayStation Vita, Windows
Gatunek: Akcja, hack n slash, yuri
Kategoria wiekowa
: 16+ (EU), CERO-D (17+, JP), M (17+, NA)
Liczba graczy: 1 (2-4 w multiplayer)
Data wydania:
JP: 10 grudnia 2015
EU: 30 września 2016
NA: 11 października 2016
Microsoft Windows: 20 czerwca 2017

Wspomnienia: 2012 – pierwsza paczka z Japonii

Dziś będzie nieco inny post, ponieważ właśnie dziś przypada piąta rocznica mojej pierwszej kiedykolwiek paczki z Japonii. Proszę, jak ten czas leci. Już ponad pięć lat kupuję co roku rzeczy z Japonii i jak kiedyś miałem mnóstwo wolnego miejsca na półkach, tak teraz zastanawiam się gdzie ja to wszystko poupycham.

Wpierw jednak nim przejdę do pokazania wam co wtedy kupiłem (I wybaczcie za jakość zdjęć, miałem wtedy bardzo stary telefon. Początkowo myślałem o zrobieniu nowych zdjęć, ale po co? Tylko poprawiłem te stare, bo były bardzo ciemne.), pragnę nawet teraz po tylu latach jeszcze raz podziękować Pawłowi „Rep” Dybale za pomoc w kupieniu mi wtedy tych cudnych rzeczy. Nie wiem, czy kiedykolwiek to przeczytasz, ale mam nadzieję, że kiedyś tak. Jeszcze raz, dzięki za to wszystko, Rep.

Dobra, pora teraz przejść do tego, co wtedy zdobyłem i… raczej nie jesteście zdziwieni, że spora część z tego to… MERRY! XD Tak, o swoją jedną i jedyną waifu trzeba dbać. Zakochałem się w niej od pierwszego rozdziału mangi i nigdy, ale to przenigdy nie przestanę jej kochać. Ekhm, dobra, a więc…


Yumekui Merry – tomy 1-7


Yumekui Merry – Blu-Ray vol 1-3


Kashimashi ~Girl Meets Girl~ TV DVD vol 1-6
Historia opowiadająca o nastolatku, który przeżywa bliskie spotkanie (bynajmniej nie tylko trzeciego stopnia) z kosmitami i któremu w wyniku wypadku kosmici musieli zmienić płeć. Fajna i przyjemna komedia shoujo-ai. Początkowo zdobyłem te płyty DVD dla jednej polskiej grupy fansuberskiej, która chciała przetłumaczyć Kashimashi, jednak po niedługim czasie wycofali się z tego pomysłu.

Cóż, to tyle na dzisiaj. Dziękuję za przeczytanie i do następnego wpisu.

Recenzja limitowanej edycji gry Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai HappyenD

OreiM@S, tak w skrócie można przedstawić opisywaną przeze mnie grę na PlayStation 3 z uniwersum Ore no Imouto ga Konna ni Kawaii Wake ga Nai (w skrócie „Oreimo”), w której to wcielimy się w Kousakę Kyousuke i przed którym tym razem stanie nie lada wyzwanie, gdyż naszym zadaniem będzie… wykreowanie idolki, ale wszystko po kolei.

Akcję gry można umiejscowić gdzieś po środku 8 tomu light nowelki (albo po 2/3 drugiego sezonu anime). Pewnego dnia Kyousuke wraca do domu i widzi jak jego młodsza siostra, Kirino, namiętnie zagrywa się w Idolm@stera. Ten, kwestionując jakikolwiek sens takich gier, wkurza Kirino, która z kolei dosadnym głosem mówi, że on się nie zna i wynika z tego kłótnia, w której to dwójka kłóci się co do tego, która ze znanych im dziewczyn (wliczając Kirino) byłaby idealną idolką i po dalszej dyskusji (i po wyborze kilku odpowiedzi gracza) Kyousuke staje się menadżerem jednej z dziewczyn.

Ok, więc. Na czym będzie polegała nasza rola? Otóż na umawianiu się na sesje zdjęciowe i robieniu zdjęć wybranej przez nas dziewczyny, interakcje z nią poprzez wiadomości oraz będziemy musieli się też uporać z liczną falą plotek oraz hejtu w internecie odnośnie naszej idolki. Twórcy postarali się, żeby gra nie była przysłowiową bułką z masłem i stawia przed nami kolejne schody, które musimy przejść, by uniknąć przysłowiowego „bad endu”. Na pewno bardzo pomocną okaże się blisko 26-stronicowy manual, który znajdziemy w pudełku z grą i zalecane jest gruntowne przestudiowanie go. Został też wydany bardzo obszerny oficjalny przewodnik do gry, który na pewno kiedyś kupię i może omówię jako dodatkową ciekawostkę do gry.

Na początku wspomniałem o iM@S, czyli popularnej w Japonii serii gier „iDOLM@STER” i właśnie z klonem tego typu gry mamy do czynienia w przypadku „Oreimo HD”. Twórcy postarali się wiernie odwzorować mechanikę główną gier z serii iM@S, z pominięciem jednak takich rzeczy jak mini gierki, zarządzaniu harmonogramem naszej idolki, itp. Tak naprawdę samej fabuły nie ma dużo, lecz interakcje poprzez SNS oraz sesje zdjęciowe sprawiają, że gra jest dobra na kilka do kilkunastu godzin grania. Oczywiście dodatkowo, żeby wycisnąć jak najwięcej od fanów, twórcy przygotowali też liczny szereg DLCków, za które oczywiście musimy zapłacić (np za Kirino w stroju króliczka, itp).

Definitywnym minusem gry jest to, że twórcy postanowili zresetować nasze bohaterki i niemal wszystkie zachowują się tak, jak na początku serii, przez co są przez graczy mniej lubiane niż w okresie, w którym ma miejsce ta gra. Jedynym wyjątkiem wydaje się być Ruri (Kuroneko), która zachowuje się tak, jak należy. Sam osobiście uważam, że twórcy bardziej ją lubili i specjalnie tak zrobili i cóż, także twierdzę, że dziewczynie należy się więcej od życia.

Jak graficznie prezentuje się gra? Cóż, modele 3D wyglądają całkiem dobrze. Nie są idealne i czasami widać niedociągnięcia, ale pamiętajmy też, że gra nie jest jakąś wysokobudżetową produkcją, niemniej została stworzona tak, że fani Oreimo będą w pełni zadowoleni. Wszystkie przerywniki i CG są z kolei tak samo rysowane jak w anime. Od strony muzycznej gra przedstawia się przeciętnie i raczej nie będziemy się skupiali nad muzyką w trakcie eventów. Jedynymi piosenkami w grze jakie uświadczymy, to opening „reunion” wykonywany przez zespół ClariS (dokładnie ten sam, co w drugim sezonie anime) oraz ending „Morning! Morning! w wykonaniu seiyuu Kirino, Taketatsu Ayany.

Ok, pora przejść do tego, co tygryski lubią najbardziej i dlaczego kupują limitki, czyli do dodatków.

Poza samą grą (z limitowaną wersją grafiki) znajdziemy;
– jeden kod na DLC (od dawna już nieważny XD) z ubraniem oraz CG z gier na psp
– płytę blu-ray z mnóstwem zwiastunów ze wszystkich gier oraz „How to”, które ułatwią nam nieco grę
– 44-stronicową książeczkę z opisami postaci i grafikami CG, głównie z poprzednich dwóch gier Oreimo, które wydano na psp. Przód i tył okładki książeczki pokazuje nam z kolei wszystkich znanych nam bohaterów oraz ich dzieci jakie mają na zakończeniu poszczególnych scenariuszy gry
– płytę CD ze ścieżką dźwiękową z gry

Całość mieści się w solidnym tekturowym boxie.




Gra jest stworzona głównie dla fanów serii Oreimo i raczej wątpię, by spodobała się komuś, kto nie lubi albo nie zna tej serii. Dodatkowym minusem jest to, że gra nigdy nie została i raczej nie zostanie wydana poza terenem Japonii, więc nie pograją w nią osoby, które nie znają języka japońskiego.

Dane techniczne:

Producent: Bandai Namco Games
Platforma: Sony PlayStation 3
Kategoria wiekowa: CERO C (15+)
Liczba graczy: 1
Data wydania: 26 września 2013
Liczba płyt: 3 (2x BD, 1x CD)
Cena w dniu premiery: 11 294¥

Świąteczna randomowa paczka od Ranalcusa

Ranalcus jak zwykle zaskakuje swoich znajomych losowymi paczkami w ciemno z Japonii. Oto co trafiło się w mojej losowej paczuszce z mangowymi dobrociami.

Anime


Fate/stay night DVD – vol 5 (edycja limitowana)

Wydana w pięknym pudełku (do tej pory widywałem tylko koncerty tak wydawane) edycja limitowana z odcinkami 13-15. Jako dodatek jest bonusowa ilustracja oraz karta z Archerem.

„CGI smok najlepszy. Godny Wiedźmina.” – Goge

Love Hina DVD – vol 6
Płyta z odcinkami 16-18. Poza płytą jest książeczka oraz dwustronna okładka.

Yumekui Merry DVD – vol 1
Sama płyta, bez dodatków, z pierwszym odcinkiem serialu i wywiadem z seiyuu Merry i Isany.

Gry

Kolekcja wszystkich gier rytmicznych z serii Hatsune Miku, które zostały wydane na konsolę Sony PSP:
Hatsune Miku: Project DIVA
Hatsune Miku: Project DIVA 2nd
Hatsune Miku: Project DIVA extend

Uta no Prince-sama Repeat
Gra otome, w której wcielamy się Nanami Harukę, główną bohaterkę seriii. Naszym zadaniem jest znaleźć i wypromować najlepszego idola wśród grupki pięknych chłopców.

Inne

Przypinka akrylowa z Hijiri z anime Bakuon!!

Mini wallscroll z Hijiri z anime Bakuon!!

Wszyskie rzeczy są wspaniałe i bardzo dziękuję Ranalcusowi za tą miłą niespodziankę.

Recenzja singla ALCHEMY OF LOVE ~Ai no Renkinjutsu~

Pierwszy film kinowy Tenchi Muyo był jednym z najlepszych filmów lat 90tych, który zaskarbił sobie wielu fanów na całym świecie, nawet tych, którzy wcześniej nie mieli styczności z serią, a film zachęcił ich później do sięgnięcia po pozostałe wtedy wydane adaptacje, jak i pierwowzór, którą jest seria książek. Fanom w szczególności spodobała się filmowa matka Tenchiego – Achika, której głosu użyczyła Hayashibara Megumi, ikona lat 90tych jeśli chodzi o aktorki głosowe. Jej nadal rosnąca popularność sprawiła też, że twórcy filmu postanowili zrobić specjalną wersję piosenki końcowej – „Alchemy of Love”, którą właśnie wam omówię.

Pierwowzór, który był śpiewany po angielsku, został stworzony przez autora ścieżki dźwiękowej do filmu, Christophera Franke, a samą piosenkę śpiewał duet Nina Hagen oraz Rick Jude. Jak ma się do oryginału japońska wersja? Cóż, jako fan Megumi, muszę niestety powiedzieć, że średnio. Zadanie przełożenia piosenki na japoński zostało powierzone Murou Ayumi, która najbardziej jest znana za tworzenie słów do openingu serialu „Battle Athletess Daiundoukai” oraz słów niektórych piosenek do „Pretty Samy”, czy insert song do „Debutante Detective Corps”.

Japońską wersję „Alchemy of Love” mogę porównać do powiedzenia, że kobiety są jak przekład książki – piękne nie są wierne, wierne nie są piękne i tak mamy właśnie w przypadku tej piosenki. O ile sama Megumi śpiewa pięknie, bardziej kojącym głosem, a nie donośnym jak w przypadku Niny Hagen, to niestety od strony słów piosenka przedstawia się średnio. Całe przesłanie oryginału zostało kompletnie zmienione na piosenkę od początku do końca wyłącznie i dosadnie o miłości osób śpiewających. Swoją drogą twórcy nawet nie wymienili kto śpiewał w duecie z Megumi, co jest malutkim minusem. Sam singiel prezentuje się bardzo dobrze i byłby wspaniały, gdyby nie był przekładem z innego języka.

Ten minidisc jest jedyną możliwością posiadania japońskiej wersji w jakiejkolwiek fizycznej formie. Poza singlem fani mogli usłyszeć japońską wersję piosenki praktycznie tylko na specjalnym pokazie dla fanów. O samym projekcie okładki nie można dużo powiedzieć, gdyż z uwagi na to, że mamy do czynienia z minidisciem, twórcy musieli ograniczyć się do minimum. Na przodzie okładki mamy Achikę w szkolnym mundurku z powiewającymi włosami, a w tle szkic domu stworzony przez Nobuyukiego, przyszłego ojca Tenchiego, w którym później mieszka nasz główny bohater oraz cała znana nam obsada serii. Z tyłu okładki znajdziemy japońskie słowa piosenki, zaś w środku mamy płytę, reklamy ścieżki dźwiękowej z filmu, oryginalnego singla endingu, wydań LD i VHS oraz… angielskie słowa piosenki. Wygląda na to, że te słowa chyba zostały dodane by fani porównali je sobie z japońską adaptacją.

Poza samą piosenką na płycie znajdziemy też jej japońską wersję instrumentalną oraz utwory „Achika Toujou” i „Epilogue ~Yume no Uchi~”, które są też na płycie ze ścieżką dźwiękową do filmu.

Producent: Pioneer
Data wydania: 21 sierpnia 1996
Liczba płyt: 1
Czas trwania: 13 minut 33 sekundy
Cena w dniu premiery: 1000¥